Frederick Forsyth – Afgańczyk.

Po 11 września wiele we współczesnym świecie się zmieniło. Również zainteresowanie tematyczne thrillerów politycznych. Walka z ZSRR jest już nieaktualna. Wielu autorów zaczęło pisać książki o walce ze światowym terroryzmem. Również znany na świecie autor thrillerów politycznych Frederick Forsyth zastąpił agentów KGB brodatymi terrorystami.

Wywiad pakistański razem z brytyjskim przechwytują dane jednego z wysoko postawionych członków Al.-Kaidy. Okazuje się, że terroryści szykują wielki atak terrorystyczny, tak ogromny, że może zagrozić gospodarce ameryki i mieć większe konsekwencje niż atak na WTC. Niestety tylko tyle wiadomo, jak ma wyglądać atak, gdzie ma nastąpić i kiedy, tego nie wiadomo. Wydaje się, że agencje szpiegowskie są bezradne. Wtedy pojawia się szalony pomysł. Mike Martin emerytowany komandos SAS, weteran wojny Afgańsko-Radzieckiej ekspert w sprawach wschodu ma stać się sobowtórem więźnia przebywającego w bazie Guantanamo tytułowego Afgańczyka.

Muszę przyznać, że fabuła w streszczeniu wygląda co najmniej nieciekawie i nierealnie. Pomysł na sobowtóra wydaje się takim samym SF co podróże z prędkością nadświetlną. Jednak Forsyth opisał całą sytuację tak, że wszystko wydaje się realne i możliwe do zrealizowania. Mimo wszystko fabuła nie jest oryginalna, motyw wtyczki u przeciwnika był już opisywany jak również ekranizowany wiele razy i co ważniejsze ciekawiej. Na plus należy zaliczyć retrospekcje z wojny w Afganistanie z wojskami radzieckimi. Autor zręcznie przeplata wydarzenia historyczne z fikcją. To czego nie udało się autorowi to stworzenie ciekawych postaci. Główny bohater Mike Martin jest kolejnym dzielnym komandosem zdolnym poświęcić wszystko za swój kraj. Najciekawszą postacią okazuje się drugoplanowy Afgańczyk, bohater wojenny i terrorysta. Jego próba ucieczki do Kanady jest jednym z ciekawszych wątków w książce, ciekawszym nawet od głównego śledztwa w sprawie ataku terrorystycznego.

Czytając książkę trudno się nudzić. Akcja jest szybka, a całość napisana prostym i łatwym w odbiorze językiem. Tak więc książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest to typowe czytadło, hamburger literatury i tak jak hamburger miło czasem zjeść, tak przy częstszym spożyciu można nabawić się niestrawności. Afgańczyk Forsytha może się podobać, ale zważywszy, że jest tyle lepszych książek, może lepiej sięgnąć po lepszego autora?

Ocena: 4/10

Opublikowane w:  on maj 28, 2008 at 3:28 pm Dodaj komentarz
Tags: , , , , ,